Perspektywa rekrutera,  Rozwój zawodowy

Jakie jest Twoje CE?

Photo by Tim Mossholder on Unsplash

Doświadczenia konsumentów budują siłę danej marki. Prawda znana nie tylko marketingowcom. Żyjemy w świecie marek, czy tego chcemy czy nie. Brandem może być czyjeś nazwisko, firma, w której pracujesz, ale może być też jakość pracy, jaką świadczysz innym. Brandem stają się osoby, osiągnięcia, wydarzenia. Brandem mogą stać się też procesy transakcji, usług, w tym rekrutacji. A tutaj najbardziej interesuje mnie candidate experience, czyli doświadczenie kandydata z uczestniczenia w rekrutacji.

Ja i mój zespół wspólnie budujemy pewien standard rekrutacyjny. Odpowiadamy za to, żeby kandydat na każdym kroku uczestniczenia w rekrutacji wiedział, co wydarzy się za chwilę i znał zasady tego procesu. Żeby był on dla niego jasny, z zachowaniem szacunku i zaangażowania obu stron. Nie odpowiadamy za to, że wszyscy kandydaci będą z rekrutacji zadowoleni. Prowadzimy ich przez proces wyboru pracy najlepiej jak umiemy, starając się zadbać o ich potrzeby, jednocześnie realizując oczekiwania ze strony managerów, którzy nam zaufali, że znajdziemy dla nich właściwego człowieka. Dlatego nie każdy wygra rekrutację. Nie każdy nadaje się do tej konkretnej pracy. Nie każdy kandydat zdecyduje się finalnie dołączyć do tego zespołu lub szefa. To jest w porządku. Podobnie jak uczucia rozczarowania kandydata, gdy okazuje się, że nie decydujemy się na złożenie mu oferty pracy.

Rozczarowany kandydat z reguły nie poleca powtórzenia tego doświadczenia innym. Powie wielu, jeśli nie wszystkim swoim znajomym, że rekrutacja do tej firmy to pic na wodę, mydlenie oczu, managerowie nieprofesjonalni, rekruterka zadawała głupie pytania, nawet lepiej, że się nie udało, już wcale nie chcę tam pracować! A zadowolony kandydat, często ten, który dostał pracę opowiada, że było mu dobrze w tym procesie, czuł się na bieżąco informowany, prowadzony, wspierany. Choć czasem nie mówi nic, bo nie chce zapeszyć. Bo rekrutacja wydawała się w porządku, ale jak to będzie w nowym miejscu pracy to się dopiero okaże. Jaka właściwie jest ta firma i czy to, co powiedzieli mi w trakcie rekrutacji to prawda? Zobaczymy.  

Jestem zdania, że można przejść przez rekrutację będąc sprawiedliwie ocenionym w procesie selekcji i dostać rzetelną informację zwrotną o tym, co się zadziało, dlaczego Cię nie wybraliśmy, dlaczego Tobie nie składamy oferty zatrudnienia.

Jestem też zdania, że nie każdy jest przygotowany na otrzymanie informacji zwrotnej. I to dotyczy zarówno kandydatów, jak i rekruterów, managerów i każdego, kto w rekrutacji reprezentuje firmę i ma kontakt z kandydatem. Udział w rekrutacji pozwala często dowiedzieć się o sobie czegoś nowego. Nie zawsze będzie to łatwa przyjemna informacja zwrotna. Czasem może być zaskakująca. Z perspektywy kandydata warto pytać o powody, dlaczego w danej rekrutacji się nie udało i co można zrobić, żeby zwiększyć swoje szanse w kolejnym procesie, niekoniecznie do tej samej firmy. Albo dlaczego właściwie mnie wybraliście, co zaważyło?

Droga do świadomego uczestnictwa w rekrutacji wymaga też od kandydatów zastanowienia się, czy oni sami są gotowi udzielić firmie informacji zwrotnej po zakończonej rekrutacji. Rekruterzy często pytają kandydatów o doświadczenie z rekrutacji. Proszą: „powiedz mi, jak Ci było w tym procesie, co możemy zrobić lepiej, co zmienić, żeby ten proces był dobrym doświadczeniem”. Kandydaci często nie udzielają takiej informacji wprost, no bo głupio, bo w sumie co można powiedzieć, jak się jest rozczarowanym, że się nie dostało pracy. Nawet, jeśli wszystko było w porządku, to przecież na skali 1-10 nie dadzą 10, a najwyżej 8, bo to i tak wysoki wynik. Jeśli dostają link do ankiety, często jej nie uzupełniają, bo właściwie wszystko już powiedzieli rekruterowi w rozmowie i to badanie jest kolejnym linkiem na liście maili, którą można przesunąć do kosza. A po za tym firmy i tak pewnie nie robią nic z tymi ankietami. Często brak takiej informacji wynika z obaw, że trafią na „czarną listę” kandydatów i już nigdy nie otrzymają oferty z danej firmy. Albo, że rekruter pomyśli, że kandydat rewanżuje się za nieudany wynik rekrutacji.

Przyjmuję ten stan rzeczy ze spokojem. Tak jak oceniamy dziś produkty i transakcje, tak samo dopiero uczymy się oceniać rekrutacje. Idzie nam coraz lepiej, bo kandydaci dziś wiedzą, że jeśli ma się coś zmieniać w procesach rekrutacji, trzeba koniecznie udzielić firmie informacji zwrotnej. Bo skąd inaczej rekruter miałby się dowiedzieć, co myślisz o tym doświadczeniu i czy chcesz je powtórzyć?

Chcę podkreślić, że zwykle ankiety oceniające rekrutacje są w pełni anonimowe. Jeśli jednak firma prosi Cię o udzielenie informacji zwrotnej pod imieniem i nazwiskiem, a Ty nie czujesz się z tym komfortowo, poproś o możliwość udzielenia anonimowej informacji zwrotnej. Masz do tego prawo.

Mocno zachęcam: kandydacie, nie bój się oceniać procesów rekrutacji. Profesjonalny rekruter wie, że oceniasz proces. Oczywiście, ciężko się słucha lub czyta informacje, że wszystko w rekrutacji było do chrzanu. Ale jeśli w tej informacji są konkrety, czyli jako rekruter wiem, co zabolało danego kandydata, co mu przeszkodziło, co go powstrzymało, to jest to dla mnie bardzo wartościowa informacja, którą biorę do siebie. I zrobię wszystko, żeby już tej sytuacji nie powtórzyć. I takich jak ja jest więcej. Warto sprawdzić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *