Perspektywa rekrutera,  Rozwój zawodowy

Jak nie rekrutować cz. I

Smarfton służy mi głównie jako narzędzie do czytania i zbierania informacji. Często klikam w podpowiedzi artykułów, które wyświetlają się na mojej liście propozycji. Trafiają tam różne teksty dotyczące rekrutacji, bo to jest obszar, który mocno mnie interesuje. Większość z nich tworzona jest z myślą o wsparciu kandydatów w poszukiwaniach nowej pracy, ale mam wrażenie, że efekt, jaki można za ich pomocą osiągnąć jest często odwrotny. Nie mogłam przejść obojętnie wobec artykułu pt. „25 trików psychologicznych, które pomogą na rozmowie o pracę” (link), który jest zbiorem wielu porad autorów różnych badań uniwersyteckich i poradników psychologicznych (przeprowadzonych i napisanych nie wiem kiedy). Sklejone jest to w sposób, którzy przypomina poradniki z lat 90. ubiegłego wieku i przedstawione jako przepis na sukces. W niniejszym tekście używam skrótów własnych i wybranych przeze mnie cytatów z artykułu, dlatego oryginalne brzmienie znajdziesz pod linkiem docelowym i nie ukrywam, że Twój odbiór tych treści może być różny od mojego. Najprościej: możesz nie zgadzać się z moim punktem widzenia i masz do niego prawo.

Ten wpis będzie długi, ale po prostu nie mogę pozostawić go bez komentarza. Uważam bowiem, że takie treści są dalece krzywdzące dla osób, które przygotowują się do rozmów rekrutacyjnych. Jeśli kandydat będzie chciał podążyć za tymi radami, ma spore szanse dołożyć sobie mnóstwo stresu do rozmowy rekrutacyjnej, stać się karykaturą samego siebie i polec na rozmowie, nie mając szansy pokazania prawdziwego obrazu swoich umiejętności i doświadczeń. Rady te dzieli też – moim zdaniem –  cienka linia od manipulowania rozmówcą. Ich kontekst zakłada, że rekruter prowadzący rozmowę nie jest profesjonalistą i nie potrafi merytorycznie ocenić kandydata, a „sztuczki psychologiczne” mają na celu dać Ci pracę, niezależnie od tego, czy się do niej nadajesz czy nie. Nie ma w tym troski o Ciebie, Drogi Kandydacie, bo rady nie dają odpowiedzi, czy będzie to dla Ciebie dobra praca, czy się w niej sprawdzisz, czy zrezygnujesz na etapie onboardingu, czy dostaniesz wypowiedzenie: liczy się tylko Twój cel, czyli szansa na sukces. No nie. Bardzo nie lubię takiego podejścia.

Lista 25 rad zaczyna się od:

1.Umów rozmowę na g. 10:30 w połowie tygodnia. Jest to taki okres tygodnia, w którym rekruterzy prawdopodobnie najmniej myślą o innych obowiązkach”. Serio? „Zbyt wcześnie rekruter może myśleć o zadaniach do wykonania, zbyt późno większość pracowników jest już myślami w domu”. W moim zespole prowadzimy wiele spotkań w ciągu dnia. Niektóre z nich umawiane są z dnia na dzień, inne z kilkudniowym wyprzedzeniem, bo wszystko zależy od chęci i możliwości spotkań obu stron. Gdybyśmy zespołowo umawiały wszystkie spotkania na środek tygodnia przed południem, nie miałybyśmy szans finalizować kilkudziesięciu rekrutacji miesięcznie.

2. „Unikaj silnej konkurencji w danym dniu. Rekruterzy porównują kandydatów do reszty osób, z którymi mieli okazję porozmawiać w danym dniu”. Może wyda Ci się to zaskakujące, ale rekruterzy generalnie porównują kandydatów między sobą, bo ich celem jest rekomendowanie najlepszych kandydatów dla biznesu. I często są to porównania osób z kilku dni, a zdarza się, że i tygodni. Ta rada właściwie w ogóle nie jest do zastosowania w praktyce, bo „postaraj się umówić na rozmowę na dzień, w którym przyjmowane mają być osoby o niższych kwalifikacjach od Twoich” jest kompletnie pozbawione sensu. Jak to zrobisz? Zadzwonisz do rekrutera i zapytasz, kiedy umówił jakich kandydatów? Skąd pewność, że w ogóle umówił osoby o niższych kwalifikacjach?

3. „Ubierz się na niebiesko, zapomnij o pomarańczowym  – zdaniem 25 % respondentów to oznacza, że dana osoba jest nieprofesjonalna. Ubrania w kolorze szarym świadczą o: logicznym myśleniu, białym: odpowiedniej organizacji zadań, brązowym: niezawodności, czerwonym: skuteczności”. Serio? W przekazie reklamowym, gdzie niebieski kojarzy się z profesjonalizmem i każdy doradca biznesowy ma taką koszulę, pewnie tak. W bezpośredniej współpracy to, jak się ubierasz nie powinno mieć żadnego znaczenia. Oczywiście, na rozmowę lepiej przyjść ubranym tak, żebyś czuł się komfortowo, ale to, jaki kolor ubrania założysz, nie ma kompletnie żadnego znaczenia w profesjonalnym procesie rekrutacyjnym. A jeśli w firmie obowiązuje dress code, powiedzą Ci o tym.

4. „Dopasuj swoje odpowiedzi do wieku rozmówcy. Jeśli rozmawiasz z pokoleniem Y (osoby w wieku od 20 do 30 lat) podawaj żywe przykłady twoich osiągnięć i podkreślaj swoją wielozadaniowość. Dla X (30-50 lat) uwypuklij kreatywność i wspomnij o zachowaniu work-life balance, przy baby boomersach (50-70 lat) pokaż, że potrafisz ciężko pracować i okaż szacunek dla osiągnięć zawodowych Twoich rozmówców.” Powiem tak: to, czy znajdziesz porozumienie ze swoimi rozmówcami ma znaczenie, nie przeczę. Ludzie lubią rozmawiać o rzeczach dla nich ważnych i się wzajemnie rozumieć. Ale jeśli w rozmowie z reprezentantem pokolenia Y pokażesz, że potrafisz ciężko pracować, a baby boomersowi opowiesz o swojej wielozadaniowości nie oznacza to, że źle trafiłeś z odpowiedziami. Profesjonaliści chętnie dowiedzą się o Twojej perspektywie, o tym, jak budowałeś  i budujesz swoje doświadczenia zawodowe, niezależnie od tego, jakie argumenty by do nich przemówiły z powodu ich przynależności do grupy wiekowej.

5. „Dłonie otwarte lub uniesione. Ręce na widoku mogą być sygnałem, że jesteśmy osobami szczerymi. Unikaj trzymania dłoni w taki sposób, żeby były skierowane w dół. Możesz być odebrany jako osoba dominująca.” Wyobraź sobie spotkanie, na którym myślisz tylko o tym jak używasz rąk. Czy nie gestykulujesz za dużo, a może za mało, a może powinieneś teraz złączyć teraz czubki palców, żeby wywrzeć lepsze wrażenie? Jeśli chcesz wiedzieć, jak odbierają Cię inni, nagraj się kamerą w telefonie. Zrób symulację krótkiej rozmowy i zobacz, jak to wygląda. Jeśli zobaczysz, że np. trzęsą Ci się ręce i to Cię stresuje, zastosuj szybką sztuczkę fizjologiczną: kilkukrotne szybkie mocne zaciśnięcie i otwarcie dłoni. Ale szczerze – czy myślisz, że na rozmowie rekrutacyjnej ma to aż takie znaczenie? Ja np. cenię kandydatów za naturalność i kiedy widzę, że jeśli ktoś jest zdenerwowany, wiem jak poprowadzić tę rozmowę pomagając mu zredukować stres.

6. „Znajdźcie wspólny język. Znalezienie płaszczyzny wspólnych zainteresowań z rekruterem może pomóc w przekonaniu go do Twojej kandydatury”. Nie wiem, czy twórcy artykułu w ogóle uwzględnili coś takiego jak istnienie błędów poznawczych w procesie rekrutacji. Uwierz mi, że nawet jeśli jeździcie na nartach w tym samym kurorcie i macie ulubiony zespół muzyczny, nie ma to żadnego znaczenia w profesjonalnej rekrutacji. Może to brutalne, ale rekruter nie zarekomenduje Cię do pracy na danym stanowisku dlatego, że Cię lubi lub dobrze mu się z Tobą rozmawia. Jego pracą jest dostarczyć najlepszych kandydatów do spełnienia konkretnych wymagań konkretnej oferty pracy, a Tobie pomóc wybrać ofertę na taką, żeby spełniła Twoje oczekiwania, a czasem marzenia.

7. „Naśladuj język ciała rozmówcy. Jeśli osoba prowadząca spotkanie pochyla się nad biurkiem i trzyma dłonie na stole, nie bój się przyjąć takiej samej pozycji. Może to wydać się dziwne w przypadku rozmowy odbywającej się przez Internet, ale szansa, że druga strona zorientuje się, że próbujesz ją naśladować, jest niewielka”. Efekt lustra warto przećwiczyć na kimś z bliskich osób, a potem zapytać, jak się czuje, będąc naśladowana? Oczywiście, czym innym jest pochylenie się do rozmówcy, kiedy mówi do nas, czy powstrzymanie się od bębnienia palcami po stole, ale nie rozumiem, w czym ma pomóc naśladowanie tej samej pozycji? Na spotkaniach online widać bardzo wyraźnie, że najlepiej być sobą. Czasem kamera złapie pełną postać do pasa w dół, czasem twarz i szyję, a czasem pokaże coś, czego nie chcemy pokazać. Dlatego bycie sobą jest łatwiejsze i bardziej uczciwe w stosunku do rozmówcy. Pamiętam kota, który siedział na półce z książkami za kandydatką, z którą rozmawiałam i ona bardzo speszona przepraszała i wyganiała go kilka razy w trakcie rozmowy, a on ciągle wracał. Uspokoiłam ją, że mi ten kot w ogóle nie przeszkadza. On jest we własnym domu i ona też. Prawdopodobnie w takim duecie będą też w najbliższym czasie pracować. I dokładnie widzę, że on jej nie przeszkadza w rozmowach, a to, co ją rozprasza to myślenie o tym, jak ja to odbiorę. Czy warto?

8. „Skromność i pokora są kluczowe. Pracę dostali ci, którzy podkreślali szacunek, jakim darzą daną firmę i przejawiali chęć do pracy w przedsiębiorstwie, do którego aplikowali. Osoby te unikały nadmiernego chwalenia się”. O chwaleniu się, szacunku i opowiadaniu o wadach na rozmowie rekrutacyjnej można napisać wiele książek i pewnie wiele powstało. Ja się nie dziwię, że pracę dostają głównie ci, którzy prezentują do niej konkretną motywację, którzy wiedzą coś o firmie, do której aplikowali. Ale prezentowanie szacunku, jakim darzysz daną firmę? W większości przypadków przecież jej nie znasz. Ręka do góry, kto zerka przed spotkaniem rekrutacyjnym na stronę główną firmy, żeby wiedzieć, czym ona dokładnie się zajmuje i jakie ma osiągnięcia? Kiedy kilka lat temu rekrutowałam do salonów sprzedaży, kandydaci mówili wprost, że chcą tu pracować, bo mamy fajne reklamy, a fajne reklamy to pewnie znaczy, że fajne usługi, a jak fajne usługi to fajna firma. I to była ich cała wiedza o firmie. Dodam, że o jednej z wielu, do której aplikowali. Dla mnie to w porządku, że to, co wiesz dziś może się zmieniać na etapie rekrutacji. Jeśli jednak przejawiasz filozofię „siedź w kącie, a znajdą Cię”, nie czuj żalu, że w procesie rekrutacji wybierany jest inny kandydat. Rozmowa rekrutacyjna to czas na Twoją prezentację siebie i warto to zrobić w sposób wyważony, opowiadając zarówno o sukcesach, jak i o niepowodzeniach. 

9. „Rozsądna pewność siebie. Okazuj szacunek, jednocześnie nie gubiąc pewności siebie. W rozmowę wpleć zwrot: jestem pod wrażeniem Waszej działalności w […] obszarze. Przypomina mi to moje poprzednie doświadczenie związane z […] zagadnieniem.” Oczywiście nawiązywanie do wątku rozmówcy jest ważne. Podobnie jak łączenie faktów. Ale naprawdę nie wiem, czy w każdym procesie rekrutacyjnym masz przestrzeń, żeby do tego nawiązać. I czy świadczy to o Twoim szacunku do firmy czy rozmówcy. To, czy jesteś pod wrażeniem jakiegoś obszaru działalności firmy nie ma znaczenia, jeśli ta firma nie jest dla Ciebie. Nie podoba mi się określenie „rozsądna pewność siebie”. Bo coś dla kogoś jest wystarczające, a dla innego jest to przejaw chwalenia się. Skąd masz wiedzieć, jak to jest dla Twoich rozmówców? Moja rada: mów o swoich rzeczywistych osiągnięciach, powiedz, jaki był Twój wkład i efekt i pozwól ocenić rozmówcom, czy takie rozwiązanie sprawdzi się w modelu biznesowym firmy, do której aplikujesz.

10. Mów szczerze o swoich wadach. Ja od zawsze stoję na stanowisku, że odpowiedź na pytanie o wady nie sprawi, że ktoś podejmie decyzję o zatrudnieniu Ciebie na to stanowisko lub nie. Dla rekrutera Twoje wady mogą być zaletami, bo np. szuka rekina sprzedaży i Twój profil się w to wpisuje albo skromnego fachowca, który nie musi błyszczeć w zespole, a musi za to mieć niezrównane kompetencje w swoim obszarze. Ja np. nie zadaję pytań o wady. Bo co wnosi to pytanie? Na pewno presję, żebyś odpowiedział/ a dobrze i wstrzelił/a się w oczekiwania. Pytam za to o doświadczenia niepowodzenia. To jak się z nich podnosisz, jak na nie reagujesz, co dla Ciebie jest niepowodzeniem jest dla mnie ważne, żeby poznać Ciebie jako kandydata. Z opowieści zawodowej wynika dla mnie, czy ktoś potrzebuje więcej czasu na zrobienie relatywnie prostej czynności niż inni kandydaci, lub czy jego sposób rozwiązywania problemów zjednuje mu ludzi czy nie. Ale nie oceniam tego w kategorii wad lub zalet.

11. „Pokaż, że nadajesz się na lidera”. Nie każdy proces rekrutacyjny wiąże się z poszukiwaniem lidera. Oczywiście, lider kojarzy się ze sprawstwem, dowożeniem celów, angażowaniem ludzi. Jako menedżerka zespołu jestem spokojna, kiedy mam lidera danego tematu, bo nie muszę się o niego martwić: wiem, że będzie zrealizowany. Podobnie mają inni menedżerowie szukający pracownika do swojego zespołu. Skuteczność w działaniu, łatwa współpraca z ludźmi, zaangażowanie w zadania – to są cechy, które mogą pomóc w pracy, ale niekoniecznie wiążą się z oczekiwaniami kompetencji liderskich. Jeśli dzięki tej poradzie pokażesz, że angażujesz się w działania, realizujesz cele – to w porządku.

12. „Mów ciekawie… Jeśli akurat podsumowujesz wydarzenia z przeszłości, to możesz robić to nieco szybciej niż jak mówisz o np. planach na przyszłość”. Dla mnie to jest jedna ze sztuczek o wątpliwej wartości. Że jak mówisz o przeszłości to szybko, bo nieważna, a jak przyszłość to wolno, bo pokazujesz, że myślisz, analizujesz itp.? Tempo mówienia ma znaczenie, to fakt, ale w tym sensie, że jeśli mówisz za szybko, nikt Cię nie rozumie. Jeśli za wolno, może się okazać, że czas przeznaczony na to spotkanie nie pozwoli wyczerpać wszystkich pytań, jakie do Ciebie ma rekruter. Ale rekruterzy potrafią zadbać o tempo rozmowy i jej efektywność i nie wybiorą Cię do danej pracy tylko dlatego, że o czymś mówisz szybciej, a o czymś wolniej.

13. „… i nie za szybko. Odpowiednie tempo mówienia sprawia, że kandydat jest postrzegany jako osoba mająca kontrolę nad sytuacją”. Krótka refleksja. Spotkanie zwykle trwa około godziny. Na jedno pytanie możesz odpowiedzieć w 30 sekund, na inne w 7 minut, a Twój rozmówca zadba o to, żeby dostać odpowiedzi na te pytania, na których mu zależy. Czasem rozmowa o jednej sytuacji biznesowej może trwać 30 minut, ale w jej trakcie przedstawisz cały wachlarz potrzebnych odpowiedzi i to też będzie ok. Czy na tej podstawie rekruter określi, czy masz kontrolę nad sytuacją? Na początku rozmowy rekruter powinien powiedzieć Ci, jak będzie ona przebiegała i ile macie czasu na jej poszczególne etapy. W rozmowie uczestniczą obie strony i obie mają prawo do mówienia i słuchania w takich proporcjach, żeby obie strony były usatysfakcjonowane.

14. „Złap kontakt wzrokowy podczas powitania. Osoba, która cały czas utrzymuje kontakt wzrokowy bywa zazwyczaj uznawana za inteligentniejszego od osoby, która unikała spojrzenia w oczy.” Z patrzeniem w oczy jest prosta sprawa. Udowodniono naukowo, że patrzenie dokładnie w punkt między oczami jest tożsamy z odbieraniem tego jako patrzeniem w oczy. Lubimy ludzi, którzy patrzą na nas i lubimy widzieć, że nas słuchają. Daleka jednak jestem od tego, by na tej podstawie oceniać czyjąś inteligencję. Serio?

15. „Bądź uprzejmy i asertywny. Powolne mówienie negatywnie wpływa na finalną ocenę kandydata, ponieważ rekruter może odnieść wrażenie, że odpowiadanie na zadawane pytania przychodzi mu z trudem.” Doświadczony rekruter widzi, które odpowiedzi na zadawane pytania przychodzą rozmówcy z trudem, a które nie. I nie oznacza to, że te pytania, na które trudno odpowiedzieć przesądzają o wyniku rekrutacji. To nie jest egzamin, tylko konkurs. Mówienie powoli może być Twoją cechą charakterystyczną, więc dlaczego masz to ukrywać?

16. „Ujawnij swój potencjał. Rekruterzy pytają o dotychczasowe osiągnięcia. Odpowiadając powinieneś/ powinnaś się skupić na tym, co możesz osiągnąć w ramach struktury firmy, do której aplikujesz”. Tylko… skąd masz to wiedzieć na etapie rozmowy rekrutacyjnej? Opowiedz o swoich doświadczeniach, kontekście, w jakim się pojawiły, jaka w nich była Twoja rola i to spełni swoją rolę.

17. „Przygotuj się na trudne pytania. Rada Johna Leesa: załóżmy, że zwolnili Cię z poprzedniej pracy. Możesz odpowiedzieć następująco: „Byłem jedną z setek osób, które straciły pracę, gdy firma przeprowadziła redukcję zatrudnienia. Jednakże dzięki temu miałem okazję, aby przyjrzeć się swoim mocnym stronom i poszukać nowych możliwości rozwoju”. A co, jeśli to nieprawda? Jeśli nowe możliwości rozwoju to w Twoim przypadku po prostu aplikowanie na takie same stanowisko pracy, tylko w innej firmie? O stracie pracy pisałam tutaj i podtrzymuję swoje stanowisko – że warto mówić prawdę o powodach odejścia z pracy.  

18. „Uśmiechaj się z umiarem. Okazanie uśmiechu przydaje się w trakcie rekrutacji na posadę polegającą na częstym kontakcie z klientem lub na stanowisku sprzedażowym.” Zaryzykuję stwierdzenie, że uśmiech się przydaje przy nawiązaniu kontaktu, ale jeśli nie masz w zwyczaju uśmiechać się na co dzień do obcych ludzi, po prostu tego nie rób. To, czy będziesz pracować z klientem, który zobaczy lub usłyszy Twój uśmiech oczywiście ma znaczenie, więc jeśli nie jest to Twoja natura, przedstaw własne powody, dla których chcesz pracować w stałym kontakcie z klientami. W końcu kto z nas nie zna sytuacji bycia obsługiwanym, w której pracownik sprawiał wrażenie, że pracuje za karę?  

19. „Okazuj entuzjazm. Ci, którzy okazują zaangażowanie i zapał mieli większe szanse na przejście do kolejnego etapu rekrutacji niż te osoby, które zachowywały się w powściągliwy sposób.” Powiedz to introwertykowi. No bo czy okazywanie entuzjazmu pomaga w procesie rekrutacji? Pewnie tak. Widać, że BARDZO chcesz tę pracę. Ale większą wagę rekruter przywiąże do tego, czy jesteś dopasowanym merytorycznie kandydatem, czy oferta pracy jest zgodna z Twoimi oczekiwaniami i czy Twój przyszły przełożony podziela Twoją wizję pracy na tym stanowisku.

20. „Pamiętaj o small talku. Osoby, które to robią były wyżej oceniane niż osoby, które unikały tej części spotkań rekrutacyjnych.” Jak wyżej. Zgadzam się z tym, że ludzie są lepiej kojarzeni, jeśli uczestniczą w small talku. Ale grzeczne odpowiedzenie na np. „Jak się Pan/i dziś miewa?”, odpowiedzenie „[…], dziękuję, a Pan/i?” jest równie dobre. Naprawdę trudno wymagać od osoby, dla której small talk jest nienaturalny, żeby na czas rozmów rekrutacyjnych zaprezentowała kogoś, kim nie jest.  

21. „Pokaż, czego nie ma w CV. Badacze zalecają kilkusekundową przerwę przed udzieleniem odpowiedzi na pytanie. Jeden z kandydatów stosował zwrot: „Pozwólcie, że opowiem Wam o tym, czego nie znajdziecie w moim CV”. Chociaż lubię rekrutację bez CV, zwykle pozwala ono porządkować rozmowę. Często pytamy o to, czego nie ma w CV, a jest ważne z punktu widzenia rozmowy o pracy na konkretnym stanowisku, bo wiemy, że nie wszystko da się zapisać w dokumencie. Jeśli aplikujesz na konkretne stanowisko i przygotowujesz CV tak, żeby zachęciło do Twojej kandydatury, powinno zawierać ono najważniejsze elementy. Resztę dopowiesz na spotkaniu. Ale jeśli większość rzeczy, o których mówisz nie ma w CV, to po co Ci CV?  

22. „Zapytaj, dlaczego Cię zaprosili. Zapytany w ten sposób rekruter mimowolnie patrzy na silne strony swojego rozmówcy oraz ujawnia, dlaczego przypadłeś mu do gustu.” Ujęłabym to tak, że ważne jest dla Ciebie, co Twój rozmówca w Tobie ceni i dlaczego wybrał na rozmowę właśnie Ciebie. To jest świetne pytanie wzmacniające dla Ciebie i warto je zadać, choćby po to, żeby wiedzieć jakie wrażenie robisz Ty i Twoja aplikacja. Odpowiedź nie oznacza jednak, że rekruter mimowolnie popatrzy na Ciebie pod kątem silnych stron i lepiej Cię oceni w związku z tym. On wie, dlaczego Cię zaprosił. Na spotkaniu sprawdza, czy jesteś właściwym kandydatem.

23. „Zacznij od pozytywnego nastawienia. Postaraj się, żeby Twoi rozmówcy zapałali do Ciebie sympatią zanim przejdziecie do bardziej skomplikowanych zagadnień.” Pozytywne nastawienie to miła cecha, która ułatwia nawiązywanie relacji i nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Kiedy myślisz, że spotkanie pójdzie dobrze, zwykle ma szansę tak być.

24. „Podkreślaj wysiłek, nie sukces. Generalnie ludzie doceniają wysiłek wkładany w pracę. Wysiłek niesie ze sobą sympatię i można się z nim utożsamiać.” Pisałam wyżej już, że moim zdaniem osiągnięte sukcesy zawodowe nie przesądzają o wyniku rekrutacji. Niepoddawanie się i szukanie dróg do celu to jedna z ważniejszych dziś umiejętności na rynku pracy. Warto jednak robić to z sensem, wiedzieć, z których rzeczy można zrezygnować bez szkody dla wyniku, a w co warto włożyć więcej wysiłku. Twoi rozmówcy na pewno to docenią.

25. „Podziękuj.” Piękna rada. Dziękowanie to wspaniała umiejętność docenienia czyjegoś czasu, wysiłku w spotkanie, możliwość porozmawiania o ofercie pracy. Zawsze dziękujemy kandydatom za czas i zaangażowanie w rozmowy, nawet jeśli nie kończą się one ofertą zatrudnienia. Warto to robić, bo udana rekrutacja to wynik pracy wielu osób, której często nie widać. Czasem jedna rekrutacja przynosi inne możliwe oferty pracy za jakiś czas i po prostu dobrze być w kontakcie z rekruterem, który prowadził Twój proces. Efekty zatrudnienia widać też często dopiero po kilku miesiącach, kiedy obie strony okrzepną w nowej współpracy.

Podsumowując: kiedy czytasz takie rady, weź je na zimno. Odpuść te, które uważasz za bzdurne. Nie pozostawaj pod wpływem kogoś, kto rzekomo wie lepiej. Szukaj firm, w których proces rekrutacji jest transparentny, wiesz, kto prowadzi rekrutację i możesz się z nim skontaktować, aby poznać odpowiedzi na swoje pytania. Takich ludzi jest wielu i proces rekrutacyjny w ich wydaniu jest niezwykle wspierającym doświadczeniem, nawet jeśli nie dostaniesz pracy w konkretnej rekrutacji. Szczerze Ci życzę samych sukcesów w rozmowach rekrutacyjnych. Powodzenia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *